Michał Probierz – od jednego bagna do drugiego

Miał być następnym trenerem reprezentacji Polski. Tak mówiono, kiedy prowadził z sukcesami Jagiellonię Białystok. Miał odbudować markę polskich trenerów w Grecji, tak mówiono, gdy podpisywał kontrakt z Arisem Saloniki. Miał przywrócić blask Wiśle Kraków, mówiono po jego przeprowadzce do Krakowa. A teraz co? Czy Michał Probierz ma napisać ładne epitafium na nagrobku PGE GKS-u Bełchatów? Oby to nie było epitafium jego szkoleniowej kariery.

Michał Probierz

Wszyscy znamy historię Michała Probierza. Człowiek z charakterem, bezkompromisowy i apodyktyczny. Często też odważnie podejmujący trudne wyzwania, jak w Grecji czy w ŁKS-ie Łódź. Ale po cholerę szkoleniowiec z tak uznaną marką wybrał Bełchatów? Przecież to niemal futbolowy trup żyjący z tego, co przypadkiem spłynie na klubowe konto. Przypadkiem, bo władze PGE przelewają chyba pieniądze na piłkę nożną tylko wtedy, gdy omyłkowo wpiszą jej numer konta zamiast numeru sekcji siatkówki. W takiej sytuacji może się wydawać, że trener Probierz czasem myli odwagę z głupotą.

Władze klubu musiały jednak jakoś przekonać Probierza do podjęcia rękawicy. Pan Michał nie jest takim wariatem, by na ofertę typu masz zespół, nie kupimy nikogo, sprzedamy pięciu, kasę może wypłacimy, prądu może nie odetniemy, uśmiechnął się szeroko i powiedział: Biorę!. Bełchatowianie musieli przedstawić jakieś poważne argumenty, by przekonać tak cenionego szkoleniowca do popisania półtorarocznej umowy. Może ten argument to 25 tysięcy miesięcznie? Czyżby Pan trener nie miał na waciki?

Nowy szkoleniowiec Bełchatowa w wypowiedziach dla różnych mediów mówi bardzo optymistycznie:  – Widzę już po pierwszym treningu, że ci zawodnicy mają potencjał, że muszą tylko nabrać pewności siebie, by zacząć punktować. Sytuacja jest bardzo trudna, ale nie bez wyjścia. Kogoś takiego jak Probierz stać na bardziej wyszukaną wypowiedź niż bla, bla, bla, bla… – Niektórzy mówią o Bełchatowie, że to zaściankowy klub. Ale bazę ma chyba najlepszą w Polsce. Oj, chyba działacze najpierw trenera czymś mocno upoili. – Takich warunków nie miałem w innych polskich klubach ani w Grecji. Czyżby na alkoholu się nie skończyło? – Młodzież ma również gdzie trenować. To też był powód dla którego tutaj jestem. Chociaż gdyby ofertę złożyła Kosa Konstancin albo Amica Wronki… – Pierwsze moje zadanie, to spróbować utrzymać się w lidze, a później zrobić dobry zespół. Słowo klucz – spróbować.

Można oczywiście patrzeć przez pryzmat kolejnego wyzwania i wszelkie wątpliwości co do kondycji finansowej Bełchatowa włożyć między bajki, ale wówczas ktoś pomyśli, że tak postrzegająca osoba nie tylko pije, pali skręty, ale też ogląda zbyt dużo telenowel. Probierz już wykorzystał limit wyzwań, którym nie podołał, a PGE w piłkę nożną inwestować nie będzie, czego nawet nie zamierza ukrywać. Więc pozostaje pytanie Panie Michale, dlaczego Bełchatów? Po co kolejny wpis w CV, który jedynie zniechęci potencjalnych pracodawców. Czas zacząć się cenić, bo Pan już był w bagnie, wygrzebywał się z niego wiele razy, otrząsał się z błota i błyszczał na trenerskich salonach. Po co więc znów włazić do bagna? Może dlatego, że chce chodzić po ligowych bagnach niczym Jezus po wodzie, bo chyba nie dla tych 25 tysięcy miesięcznie.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Michał Probierz – od jednego bagna do drugiego

  1. Pingback: Żywy trup w polskiej ekstraklasie | Oddech futbolu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s