Reorganizacja ekstraklasy, odcinek 20196

W ostatnich dniach padł pomysł reformy ligi. Szef spółki Ekstraklasa SA, Bogusław Biszof, wyszedł z inicjatywą zmian, podając trzy opcje reorganizacji. Celem miało być rozpoczęcie dyskusji, bo liga boryka się z problemami, które trzeba rozwiązać. Jednak kiedy przyjrzeliśmy się dokładnie propozycji Ekstraklasy, doszliśmy do wniosku, że do niczego dobrego to nie doprowadzi.

Ekstraklasa SA

Po pierwsze trzeba przypomnieć, że pomysłów reorganizacji było w przeszłości dużo, bardzo dużo. Można powiedzieć, że było ich tyle, ile osób o tym rozmawiało. Niektóre zostały nawet wdrożone i efekt był taki, że raczej tylko to szkodziło rozgrywkom. Było 14 drużyn, było 18, był też podział na grupy mistrzowską i spadkową. Teraz z tym ostatnim pomysłem powraca Ekstraklasa SA.

Ów pomysł polega na wydłużeniu sezonu do 44 spotkań. Miałoby to nastąpić przez podział na grupy mistrzowską i spadkową po zakończeniu fazy zasadniczej. To gwarantuje dodatkowe 14 pojedynków i rozwiązuje problem bezczynności piłkarzy w czasie, kiedy liga nie gra. To przecież paranoja, że nasi kopacze pracują krócej niż nauczyciele, a przecież zarabiają troszeczkę więcej od nich. Pomysł zakłada też zmianę systemu rozgrywek na wiosna – jesień. Ma to na celu skrócenie przerwy w okresie letnim i zapobiegnięcie kopania piłki w lutym, kiedy mróz sięga czasem temperatury -20 stopni. Trzeba uświadomić szefa Ekstraklasy mocno i dobitnie, że proponowane przez niego zmiany nie mają sensu, ale dyskusja na ich temat jak najbardziej tak.

Postanowiliśmy najpierw zapoznać się z opinią innych mediów. „Przegląd Sportowy” pisał, że zmiany są konieczne, ale to, co zaproponowała Ekstraklasa, nie jest najlepszym rozwiązaniem ze względu na ewentualne straty finansowe klubów. To jasne, że organizacja 44 meczów kosztuje więcej niż 30, a dla takiej Korony Kielce rozgrywanie czterech spotkań z Podbeskidziem czy Bełchatowem nie przyniesie zysku, który pokryłby straty związane z wyjazdami, wynajęciem ochrony, rachunkami za prąd itd. Jedyne, co sugerują eksperci wywołani do tablicy przez PS, to zwiększenie ligi do 18. Ok., fajnie, ale jakoś nie mam ochoty oglądać więcej takich pojedynków jak Bełchatów – Podbeskidzie na szczeblu ekstraklasy. Poza tym taka forma sprawiłaby, że wiele klubów na koniec sezonu grałoby o nic, a to do niczego dobrego nie prowadzi.

Bardzo ciekawie w tym temacie wypowiedział się portal 2×45.com. Redaktorzy użyli trafnych argumentów, by storpedować pomysł Ekstraklasy, podając problematykę obsady sędziowskiej czy nieprzewidywalność budżetu. Kibic, kupując karnet, nie będzie wiedział, czy będzie chodził na Legię i Lecha w grupie mistrzowskiej czy na Flotę i Termalikę w grupie spadkowej. Można to rozwiązać poprzez rozdzielenie karnetów na sezon zasadniczy i dodatkowy, ale nie o to chyba w nich chodzi. 2×45.com sugeruje powiększenie ligi do 18 drużyn, ale dodając, że to jedynie mniejsze zło.

Inne media nie zabrały głosu w dyskusji. Milczy nawet Weszło.com, które zwykle szybko torpeduje takie pomysły, nie pozostawiając cienia wątpliwości, że nie nadają się one do niczego. Może i dobrze, bo tam zazwyczaj krytyka bierze górę nad rozumem i nie pojawiają się żadne sensowne propozycje zmian.

Naszym zdaniem, jeśli mają nastąpić jakiekolwiek reformy, to na zupełnie innej płaszczyźnie. Problemem w Polsce jest zbyt mała liczba meczów, dlaczego więc nie przywrócić Pucharu Ligi i nie rozszerzyć Pucharu Polski? Jeden z naszych redaktorów, Łukasz Pawlik, zaproponował powrót Pucharu Ligi, ale wyłącznie w formie rozgrywek pucharowych. Ich największym problemem było wystawianie młodych piłkarzy, można więc uregulować to przepisami, według których w meczu PL nie może grać więcej niż trzech zawodników, którzy nie zadebiutowali w ekstraklasie. Oczywiście podstawą byłaby pula pieniężna, którą jakiś sponsor musiałby wyznaczyć nie tylko za triumf, ale też za przebrnięcie każdego kolejnego szczebla tych rozgrywek. Można też zaproponować mecz i rewanż w Pucharze Polski i na wzór Pucharu Francji dopuszczać kluby z najwyższego szczebla ligowego do gry już od 1/32 albo i 1/64 finału. To byłaby doskonała promocja dla mniejszych ośrodków, która być może pozwoliłaby na wyłowienie kilku perełek z niższych lig. Wiąże się to oczywiście z kosztami organizacji meczów, ale nie grozi grą bez zaangażowania, bo zespoły z niższych lig na pewno zrobią wszystko, żeby napsuć jak najwięcej krwi faworytom.

Podsumowując, można zwiększyć liczbę rozgrywanych meczów, zadbać o ich atrakcyjność, nie ryzykując jednocześnie, że będą to spotkania, w których piłkarze przejdą obok gry. Jedyne, czego potrzeba, by bilans zysków i strat się wyrównał, to sponsor rozgrywek, a o tego łatwo nie będzie. Najpierw trzeba poprawić ich wizerunek, a przedstawione powyżej pomysły wydają się być właściwym kierunkiem, by Puchar Polski i Puchar Ligi miały w Polsce blask, na jaki zasługują.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s