Retrospekcja: Tajemnicza historia pierwszego Polaka w Barcelonie i Realu

Historia potrafi tak zakręcić i nawywijać, że nie sposób odnaleźć fakty, które mogłyby potwierdzić niektóre tezy. Czasem zdarza się, że w końcu daje nam odpowiedź i to w jeszcze bardziej pogmatwany sposób. W przypadku Waltera Rozitsky’ego, być może pierwszego Polaka w Realu Madryt i Barcelonie, jedynie podsuwa pewne wskazówki. Co z nich wynika?

Już sto lat temu mieliśmy Polaka w Barcelonie i Realu Madryt?! Wszystko na to wskazuje
Na początek kilka słów o tym kim w ogóle był Walter Rozitsky. W 1911 roku piłkarz o takim nazwisku zadebiutował w Barcelonie. Jego debiut przypadł na mecz towarzyski z zespołem Universitary. Od tego czasu przez dwa kolejne lata był ważnym zawodnikiem pierwszego składu „Blaugrany”. Potem przeniósł się do Realu Madryt, gdzie spędził kolejne dwa lata, a następnie wyjechał, by walczyć na froncie. Założył niemiecki mundur i słuch o nim zaginął.

Skąd się wziął ten cały Rozitsky? Nie wykluczone, że jego nazwisko uległo modyfikacji. Kto wie, czy wcześniej nie nazywał się Różycki lub Rosicki. Całkiem możliwe, że Walter ma coś wspólnego z Czechami, gdzie jego nazwisko może kojarzyć się z Tomasem Rosickym. W Barcelonie przedstawiano go jako Niemca, co nie obala żadnej z tych hipotez. Dopiero w kronikach Realu Madryt można natknąć się na flagę Polską przy jego nazwisku. Z czego to wynika? Otóż Polski nie było wówczas na mapie Europy, a naszych rodaków z pruskiego zaboru często brano za Niemców. Sam zawodnik występując w Realu podobno zaczął podkreślać swoje pochodzenie i być może właśnie dlatego ktoś zdecydował się umieścić polską flagę przy jego nazwisku. Gdyby nie ten fakt to pewnie tematu w ogóle by nie było.
Ogromną pracę w poszukiwaniu korzeni Rozitsky’ego wykonał Adam Węgłowski, redaktor „Focus Historia”. Pan Adam grzebał w stertach gazet z 1913 roku, spotkał się z kilkoma osobami, które mogły mieć pewne informacje i jak się okazało, wiele rzeczy wyjaśnił. Jednak każda odpowiedź tworzyła kolejne pytania, nic nie zostało do końca wyjaśnione. Wiemy na przykład, że Rozitsky miał francuski paszport, co nie przekreśla jego domniemanego polskiego pochodzenia, bo przecież masa Polaków emigrowała właśnie do tego kraju. Węgłowski odnalazł też w Madrycie hiszpańską rodzinę o nazwisku Rokiski. Podczas długich opowieści jeden z członków rodziny zdradził mu historię o dziadku, który wyjechał z Polski do Francji. Zbieg okoliczności? Mało prawdopodobne. Autor tego artykułu chciał odnaleźć jakąś informację o dalszych losach naszego bohatera, jednak nigdzie nie znalazł żadnej modyfikacji jego nazwiska, nawet wśród listy ofiar I wolny światowej. Za to niejaki Walther Rokiski znalazł się na liście poległych żołnierzy wojsk amerykańskich podczas II wojny światowej. Czy to ta sama osoba? Historia nie daje jednoznacznej odpowiedzi na to pytanie.
Nigdzie nie ma zapisanej daty urodzenia Rozitsky’ego. W kronikach można za to odnaleźć informacje, że rozegrał on 55 spotkań w Barcelonie i strzelił pięć goli. Zdobył w tym czasie mistrzostwo i Puchar Katalonii, dwa razy sięgnął Puchar Króla oraz dwukrotnie cieszył się z triumfu w Pucharze Pirenejów. „El Mundo Deportivo” pisało, że Walter dysponował dobrym podaniem, był świetny w ofensywie i dysponował znakomitym strzałem. W Realu zaliczył 19 występów. Różne źródła podają, że był on obrońcą, inne, że był pomocnikiem, jednak w latach 1911-1915 przywiązanie do pozycji miało zupełnie inny wymiar niż w dzisiejszych czasach. Ciekawostką jest, że nasz bohater był piątym w historii piłkarzem, który przemierzył szlak pomiędzy Barceloną i Realem. Pewnie nawet nie przypuszczał, że wiele lat później za podobny manewr Luis Figo zostanie nazwany zdrajcą i zostanie wymazany z serc katalońskich kibiców.
Czy Rozitsky był Polakiem? Żaden fakt nie potwierdza tego w stu procentach, lecz jeśli dodamy do siebie wszystkie poszlaki i ułożymy tę skomplikowaną układankę w jedną całość, to okaże się, że tak właśnie musiało być. A więc Jerzy Dudek nie był pierwszym Polakiem w Realu. Polak występował też w słynnej Barcelonie. Choć działo się to bardzo dawno, a pamięć kibiców nie ma prawa sięgać tak daleko, to jednak trzeba wiedzieć, że ktoś taki był i radził sobie całkiem dobrze. W kronikach Barcelony można znaleźć nawet informacje, że był on światowej klasy pomocnikiem. Cieszmy się więc skarbem, który na nowo odnalazł Adam Węgłowski.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s