Retrospekcja: Historia zbłąkanego palca

Hit Ekstraklasy nie zawiódł. Piłkarze Polonii Warszawa i Lecha Poznań zafundowali kibicom widowisko pełne emocji i kontrowersji. Huśtawka nastrojów, jaką boiskowi herosi uraczyli fanów będzie długo pamiętana przez wszystkich widzów zgromadzonych na stadionie. Zapamiętane zostanie też jedno wydarzenie: Ebi Smolarek powalający Manuela Arboledę prawym sierpowym.

Wydarzenie z 62. minuty przyćmiło nieco ten interesujący spektakl. Smolarek zasłużył na czerwoną kartkę, bo zachował się jak bandyta, a warto też dodać, że dwie minuty wcześniej reprezentant Polski zdzielił Kolumbijczyka łokciem. Nic nie usprawiedliwia zachowania gasnącej już gwiazdy polskiej piłki. Kara za ten wyczyn powinna być wysoka i Ebi znów odpocznie trochę od futbolu. Jednak co z pokrzywdzonym? No właśnie, tu jest drugie dno.

Arboleda również nie przebierał w środkach, żeby zatrzymać rywali. Niejednokrotnie było widać, jak częstował swoich przeciwników łokciem, szarpał za koszulkę, czy dopuszczał się drobnych przewinień. Po faulu Sobiecha, który rzeczywiście zaczepił go butem, padł jak rażony piorunem i miotał się na murawie jakby był podłączony pod linię wysokiego napięcia. Później Kolumbijczyk biegał za arbitrem ze łzami w oczach skarżąc się na całe zło tego świata, którym byli właśnie piłkarze Polonii. Arboleda toczył dyskusje z rywalami, pokazywał im bolące kolano a nawet, udając marnego aktora filmu klasy B, robił minę pokrzywdzonego dzieciątka, któremu właśnie zabrano lizaka. Jeszcze trochę i pękła by mu śledziona, doznałby porażenia mózgowego, czy ucięłoby mu przyrodzenie. Ciekawe jakby to zagrał?

Czy tak powinien się zachowywać piłkarz, który zarabia potężne pieniądze, doświadczony profesjonalista, który lada chwila może zostać reprezentantem Polski? Każdy sam sobie odpowie na to pytanie. Niektórzy pewnie kierując się sympatią do zawodnika uznają, że rzeczywiście stała mu się wielka krzywda jeszcze przed spotkaniem, bo przecież Smolarek przed meczem mówił otwarcie, że zachowanie Kolumbijczyka jest nieprofesjonalne. Inni rozgrzeszą obrońcę Lecha twierdząc, że prowokacja jest częścią futbolu. Jednak dla mnie ten zawodnik na zawsze zostanie zaszufladkowany gdzieś pomiędzy Marco Materazzim a Alexem Witselem.

Kiedy w końcu okazało się dlaczego Ebi pobawił się z Arboledą w Mike’a Tysona, cała piłkarska Polska spojrzała na sytuacje nieco inaczej. Okazało się, że kolega Manuel usiłował wsadzić koledze Smolarkowi palca tam, gdzie osobie o orientacji heteroseksualnej wsadzać niczego nie powinien. To Kolumbijczyk stał się tym złym. Nie miał już po swojej stronie tylu zwolenników co wcześniej, z czasem przestał też być brany pod uwagę w kontekście reprezentacji Polski. Można nawet powiedzieć, że tym jednym występkiem przekreślił wszystkie swoje dotychczasowe dokonania. A może jednak Arboleda coś wygrał? Hmmm… Może kiedyś jego nazwisko pojawi się na transparencie podczas parady równości. W końcu jako jeden z pierwszych wsadził palca osobnikowi tej samej płci w obecności kilku tysięcy widzów, oraz na oczach telewizyjnych kamer.

 </p>

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Retrospekcja: Historia zbłąkanego palca

  1. Pingback: Przeglądu blogów część dalsza « Pod Pressingiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s