Messi i fałszywa jedenastka

Na początku stycznia 2013 roku padł ostatni bastion czystej kibicowskiej pasji. W przesiąkniętym komercją konkursie o Złotą Piłkę wygrał rzeczywiście najlepszy piłkarz świata – Leo Messi. Dziś jednak nie o nim, a o jedenastce roku. Wskazanie dziesięciu piłkarzy z Realu i Barcelony, oraz wmurowanie do tej drużyny jedenastu cegiełek z Primera Division jest co najmniej kontrowersyjne. Czyżby w innych ligach nie grano w piłkę nożną?

Demokracja jest dziwką. Zawsze nią była. Zawsze wybiera tego, kto zostanie pokazany w najlepszym świetle, a nie tego kto ma najmocniejsze argumenty. Przez cały sezon najjaśniejszym blaskiem świeciła liga hiszpańska, w której grają Leo Messi, Cristiano Ronaldo i Andres Iniesta, czyli trójka najlepszych (według niektórych ekspertów) piłkarzy świata. Skoro tak to można pominąć Premier League, Serie A, Ligue 1 i Bundesligę i choćby w którejś z nich sam Jezus Chrystus chodziłby po wodzie w czasie meczu, to nikt by tego nie docenił.

A teraz konkretnie. Numerem jeden Casillas. Owszem, można się zgodzić, choć Joe Hart mocno deptał mu po piętach. Środek obrony – Pique. To prawda, że Shakira poprawia jego wizerunek, ale w 2012 roku stoper Barcelony grał po prostu średnio. Sergio Ramos z Realu Madryt również nie przekonał do siebie fanów futbolu. Dlaczego nie Thiago Silva, który udowodnił swoją wartość w Milanie, PSG, a do tego jeszcze pokazał klasę na igrzyskach olimpijskich. Fakt, nic nie wygrał, ale co wygrali piłkarze Barcelony w minionym sezonie? Same mistrzostwa Europy nie mogą przesądzać o wyborze. Zresztą wybór w bocznych sektorach defensywy Dani Alvesa i Marcelo jest jeszcze bardziej kontrowersyjny. A może na miejsce w jedenastce roku zasłużyli Phillip Lahm?

W linii pomocy znalazło się miejsce dla Xabiego Alonso. To dziwne, bo nawet na mistrzostwach Europy lepszy na tej pozycji był Andrea Pirlo, ale przecież on gra w Serie A. Obsadzenie Iniesty nie budzi żadnych wątpliwości, ale Xavi nie był w ubiegłym roku tak dobry jak w poprzednim i śmiało można go zastąpić Davidem Silvą, tyle, że ten gra w lidze angielskiej. No i na koniec trójka ofensywna. Wszyscy wiedzieliśmy, że Cristiano Ronaldo i Messi będą walczyć o Złotą Piłkę, a tercet uzupełnił Radamel Falcao. Gdzie jest van Persie? Holender powinien zamiast Iniesty walczyć o najważniejsze trofeum w roku, a w ogóle nie załapał się do jedenastki roku! To zupełnie niezrozumiałe, chyba że… aha, Premier League, wszystko jasne.

Takie gale jak ta wczorajsza są potrzebne tylko dla celów marketingowych. Można więc wyczytać między wierszami, że w najbliższych latach Real i Barcelona wciąż będą rozdawać karty w europejskim futbolu, bo w nich inwestują media, co zresztą im się bardzo opłaca. Nie ważne, że piłkarze Manchesteru United mieli lepsze argumenty, ważne, że atuty piłkarzy z ligi hiszpańskiej zostały lepiej wyeksponowane. Ot i cała tajemnica jedenastki roku.

W tym całym zamieszaniu żadnej wątpliwości nie ulega jedno. Leo Messi. To nie piłkarz, to futbolowe zjawisko. Cristiano Ronaldo może mu tylko pozazdrościć lekkości z jaką Argentyńczyk pokonuje wszystkie kolejne bariery, które stoją mu na przeszkodzie do wyrobienia sobie marki najlepszego piłkarza w historii futbolu. Dopóki Messi czaruje swoją boskością, gwiazdor Realu Madryt musi pogodzić się z drugim miejscem, bo jest genialnym piłkarzem, tylko genialnym piłkarzem.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Messi i fałszywa jedenastka

  1. Pingback: Echa Gali FIFA i trochę nowości | Pod Pressingiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s