Synowie marnotrawni powracają do Zabrza

Działacze Górnika Zabrze spotkali się ostatnio z falą krytyki. Zalała ich ona dość niespodziewanie, kiedy klub poinformował, że na ulicę Roosevelta wróci Grzegorz Bonin. Dodatkowo pojawiła się pogłoska, że podobny kierunek ma obrać Tomasz Zahorski. Media się głośno roześmiały a echo było tak donośne, że informacja dotarła nawet do najdalszych zakątków Polski. Czy naprawdę jest się z czego śmiać?

Tegoroczne zimowe okno transferowe jest wyjątkowe. Exodus czołowych piłkarzy przeraża kibiców, którzy poważnie martwią się o poziom ekstraklasy. Kluby muszą jakoś reagować i szukają wzmocnień na wszystkie możliwe sposoby. Widzew i Podbeskidzie testują kogo się da, wierząc, że chociaż jeden zawodnik okaże się przydatny. Wisła postawiła na weterana Kosowskiego, Pogoń chyba właśnie rozładowała kontener z Afrykanami, a Śląsk uważa, że wzmocnieniem będzie przywrócenie do futbolowego życia przedwczesnego emeryta. Patrząc na te ruchy, poczynania Górnika są w miarę uzasadnione.

Zahorski pewnie nie przejmie pałeczki po Arkadiuszu Miliku, ale to piłkarz doświadczony, od którego Konrad Nowak mógłby się czegoś nauczyć. Na pewno będzie on mógł powalczyć z Przemysławem Oziębałą który ma poważne szanse na wskoczenie do kadry meczowej. Bonin to z kolei prawy pomocnik. Na tej pozycji jesienią w Górniku często występował Paweł Olkowski, uparcie twierdzący, że najlepszą dla niego pozycją jest bok obrony. Prawe skrzydło pozostaje więc nieobsadzone. W związku z tym sprawdzenie byłych reprezentantów Polski, którzy nie są jeszcze w wieku emerytalnym ma sens.

Warto spojrzeć na to z innej perspektywy. Otóż Górnik pozbył się kiedyś Piotra Gierczaka, który po latach wrócił i był mocnym punktem zabrzańskiej jedenastki. Powroty nie są więc z góry skazane na niepowodzenie, szczególnie, że Adam Nawałka posiadł tajemną wiedzę doprowadzania swoich podopiecznych do życiowej formy.

Dodatkowo kibice Górnika wciąż mają dobre zdanie o Boninie i Zahorskim. Popularny „Boniek” był kiedyś jednym z najlepszych piłkarzy czternastokrotnych mistrzów Polski i w dużej mierze dzięki niemu klub z ulicy Roosevelta wrócił do ekstraklasy. Z kolei przy „Zahorze” błysnął kiedyś talent Dawida Jarki, a jak grał Jarka, każdy widział. Teraz obaj piłkarze doświadczyli ciężkich chwil, ale to nie znaczy, że nie są w stanie wrócić do wysokiej dyspozycji. Mogą, bo Adam Nawałka jest w stanie zmusić ich do ciężkiej pracy i wycisnąć z nich to co najlepsze. Czy mu się to uda, czy nie, wyżej wymienieni piłkarze na pewno zasługują na drugą szansę.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s