Ludo za burtą?

Ludovic Obraniak (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Ludovic Obraniak – to on trafił w ostatnich dniach na tapetę. Zepchnął na dalszy plan samego Artura Boruca i dał do myślenia trenerowi, czy warto na niego stawiać, czy może jego czas minął. Jak to jest, „Ludo” powinien grać w kadrze czy może niekoniecznie?

Mecz z Irlandią. Obraniak pojawia się na boisku od pierwszej minuty i… dno i wodorosty. Podstawowym zarzutem był brak zaangażowania, choć nie da się ukryć, że wynikało to zapewne z faktu, iż partnerzy nie bardzo mieli ochotę z nim współpracować. Jednak bez względu na fakt, czy mecz się układa czy nie, piłkarz powinien gryźć każdy centymetr murawy, a nie przypominać zdechłą rybę, która jest szczęśliwa z faktu, że znalazła sobie wygodne miejsce między wodorostami.

Mecz z Urugwajem. Dobra gra z pierwszej piłki, kilka świetnych podań i wspaniały gol, który ostatecznie o niczym nie zadecydował. Takiego „Ludo” chcemy oglądać!

Mecz z Anglią. Trochę za wolny, zbyt przewidywalny, ale jednak momentami przydatny dla drużyny. Ostatecznie występ słaby, ale nie kompromitujący. „Ludo” na pewno nie zaprezentował się gorzej niż Lewandowski, Wszołek czy Mierzejewski. Jest nadzieja, że kadra będzie miała z niego pożytek.

Mecz z RPA. Obraniak wchodzi na boisko w 85. minucie. Nikt nie wie po co i dlaczego. Nic nie pokazuje, bo i czasu na to nie wystarcza.

Mecz z Czarnogórą. Występ na pograniczu żenującego z żałosnym. Proste straty, zbyt wolne rozgrywanie, brak chęci do wychodzenia na pozycję i na uwieńczenie katastrofalnego występu czerwoną kartką.

Podsumowując te wszystkie występy i biorąc pod uwagę grę Obraniaka w lidze francuskiej, można wysnuć pewne wnioski. Są piłkarze, którzy zachwycają swoimi umiejętnościami i mimo że są lepsi od rywali do miejsca w drużynie, nie grają w niej. Dlaczego? Bo nie pasują do koncepcji lub nie są akceptowani przez drużynę. O Obraniaku już kilku piłkarzy wypowiadało się dość agresywnie, a prym wiódł w tym kapitan drużyny – Jakub Błaszczykowski. Co ciekawe Kuba był na boisku w dwóch najsłabszych występach Obraniaka, w meczach z Irlandią i Czarnogórą. Nie było go natomiast w spotkaniach, w których były pomocnik Lille udowadniał swoją wartość, jak w spotkaniu z Urugwajem (wówczas Kuba wszedł na boisko na ostatnie 18 minut). Czyżby cała sytuacja wynikała z konfliktu między tymi piłkarzami.

Błaszczykowski jest kapitanem drużyny, lecz jak się wywiązuje z tej roli, każdy widzi. Nikt nie podważa jego klasy sportowej, jak też nikt nie neguje klasy Obraniaka, ale kapitan zdecydowanie nie akceptuje swojego partnera. Widać to wyraźnie przy rozgrywaniu piłki. Kiedy ma ją Błaszczykowski, Obraniak może mieć puste pole wielkości lotniska Heathrow, a i tak nie otrzyma podania. Szkoda, bo współpraca pomiędzy dwoma najbardziej kreatywnymi piłkarzami reprezentacji mogłaby przynieść kadrze duże korzyści. Ktoś tu musi się chyba przełamać, a kapitan drużyny powinien mieć wystarczająco dużo klasy, żeby schować animozje do kieszeni i podejść do tematu bardziej profesjonalnie.

Jeśli obaj piłkarze nie znajdą wspólnego języka, to nie będzie innego wyjścia, jak poświęcić jednego z nich dla dobra drużyny. A przed meczem z Ukrainą na pewno nić porozumienia nie zawiąże się choćby wątłą pętelką. Patrząc na obecną formę i wpływ na drużynę, tym, który będzie musiał zapomnieć o kadrze jest właśnie zawodnik Girondins Bordeaux. Trzeba przyznać, że ten zawodnik zawsze był nie do końca przewidywalny, jeśli chodzi o grę w kadrze, i nie ma znaczenia, czy wynikało to z braku akceptacji czy czegoś innego. Nawet piłkarz odrzucony powinien harować jak cztery woły, a nie stać i czekać aż partner łaskawie poda mu piłkę.

Wygląda więc na to, że mimo faktu, iż Obraniak jest piłkarzem dużego formatu, będzie musiał odłożyć marzenia o grze w kadrze na później. Czy wyjdzie to drużynie na dobre? Pewnie tak, ale czy za chwilę piłkarze nie odtrącą kolejnego kolegi? Czy z kadry nie wyleci na przykład Boenisch, któremu partnerzy mogą nie darować słabego występu na Euro? A może na margines zostanie zepchnięty Pawłowski, który ma całkiem spore szanse na wywalczenie miejsce w pierwszym składzie „Biało-czerwonych” kosztem bardziej doświadczonych rywali. No cóż, Waldemar Fornalik będzie miał o czym myśleć. Może też powinien się zastanowić nad przydzieleniem opaski kapitana komuś innemu.

Autor tego tekstu bierze udział w konkursie na dziennikarza obywatelskiego roku 2012. Aby oddać swój głos kliknij tutaj

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s