Media dodatkową bronią selekcjonera

Media. W dzisiejszych czasach trzeba liczyć się z ich siłą. Najlepsi szkoleniowcy, jak Jose Mourinho, potrafią je wykorzystać do własnych celów. Inni muszą się z nimi liczyć, bo dziennikarze i opinia publiczna są w stanie z dnia na dzień zburzyć sposób postrzegania pracy selekcjonera. W Polsce od wielu lat mamy z tym ogromny problem.

Poprzedni selekcjonerzy popełniali masę grzechów w kontaktach z mediami. Pamiętne – tssssssooooooo??? Franciszka Smudy stało się już legendarną kwestią. Zresztą Pan Franciszek miał takich kwestii setki, jeśli nie tysiące, co wywiad palnął coś zupełnie irracjonalnego, wykazując się niebywałą ignorancją i brakiem konsekwencji. Jak w takiej sytuacji mają zachowywać się piłkarze, którzy mają świadomość, że ich przełożony co pewien czas publicznie się kompromituje. Autorytet to w takim przypadku czysta fantazja.

Nieźle radził sobie z mediami Paweł Janas, ale tylko do momentu kiedy zrobiono wielkie show z ogłoszenia kadry na mistrzostwa świata. Kiedy „Janosik” ogłosił, że w kadrze nie będzie Dudka dziennikarz dwa razy pytał – jest Pan pewien? To nie mogło się udać, już wtedy media jasno dały do zrozumienia, że nie akceptują wyboru selekcjonera, za mediami poszli ludzie a siłą rzeczy swoje zdanie mieli też piłkarze.

Nieco inaczej zachowywał się Jerzy Engel. Ten z kolei wciskał mediom, że jest pięknie i wspaniale mimo seryjnych porażek w meczach towarzyskich przed mundialem. O dziwo media początkowo dały wiarę, ale oszukać dały się tylko raz. Kiedy selekcjoner po nieudanych mistrzostwach mówił, że było dobrze, dziennikarze dali do zrozumienia, że oglądał on inny turniej.

Waldemar Fornalik początkowo starał się słuchać mediów, często sugerował się ich zdaniem i za to go chwalono. Teraz zupełnie się w kontaktach z dziennikarzami pogubił. Rzadko znajduje czas na rozmowę, a jeśli już taka się trafi to odpowiada wymijająco. Szkoda, bo w ten sposób strzela sobie samobója.

W pracy selekcjonera niezwykle ważna jest odporność psychiczna. Dziennikarze są w stanie przycisnąć do granic wytrzymałości i trzeba być na to przygotowanym. Jednak przede wszystkim nie można pokazywać oznak słabości. Media to polujący na sensacje drapieżnik, który na pewno zaatakuje jeśli zobaczy, że nadarzyła się ku temu okazja. Wtedy trzeba pokazać, że nie jest się skazaną na pożarcie ofiarą, ale godnym przeciwnikiem. Tak się uzyskuje szacunek nie tylko u krwiożerczych dziennikarzy ale też u piłkarzy. Tak się buduje autorytet.

Powiedzmy, że Fornalik ma wizję, w której ważną rolę odgrywa Obraniak. Wierzy w niego, opowiada mediom, że zna jego możliwości i chce go mieć w kadrze, powołuje go regularnie i… sadza na ławkę. Dowód słabości? Być może. To jasne jak słońce, że za chwilę będzie pożarty albo za to że wystawił Boenischa, albo że wystawił Wawrzyniaka, czyli cokolwiek zrobi będzie złe. W momencie, kiedy z każdej strony pojawia się krytyka trzeba mieć twardą rękę i ostry język, żeby ją uciszyć. Trzeba się z tym skonfrontować, dowieść swojej konsekwencji i zapewnić, że w tym całym zamieszaniu jest coś więcej niż zwycięstwa i porażki. Jest cel, do którego się zmierza krok po kroku i zmierza się do niego z uporem i konsekwencją.

Wykorzystanie środków masowego przekazu dla dobra drużyny nie tylko umacnia pozycje selekcjonera. Może też ono budować atmosferę, ale też w zależności od sytuacji zmniejszać lub zwiększać presję, która spoczywa na piłkarzach. Genialnym przykładem może być Diego Maradona, który stal się tarczą dla swoich podopiecznych na mistrzostwach świata, lecz ten sam Diego poległ na całej linii, kiedy został zraniony przez ekipę niemiecką. Zamiast się podnieść i walczyć leżał czekając na kolejne ciosy przeciwnika. Wzorem do naśladowania są Jose Mourinho i Josep Guardiola. Ten pierwszy cały czas atakuje w mediach, przez co zawodnicy grają z większą agresją i zaangażowaniem, natomiast ten drugi zazwyczaj ignoruje wszelkie zaczepki, dając przykład swoim podopiecznym, że oni też nie powinni na nie reagować. W Polsce najlepiej z mediami radził sobie Janusz Wójcik. Tego trenera zawsze cechowała niezwykła pewność siebie, która udzielała się piłkarzom. Atmosfera w kadrze za jego kadencji była wręcz wzorowa (z wyjątkiem wiecznego narzekania „Wójta” na PZPN, ale w tym przypadku miał on swoje racje). W tym przypadku od Wójcika – selekcjonera, wielu trenerów mogłoby pobierać lekcje.

Bez wsparcia mediów znacznie trudniej zbudować  ludzką maszynę, w której wszystkie elementy będą ze sobą współgrały. Można nawet powiedzieć, że media stały się jednym z tych elementów, bo mają ogromny wpływ na psychologię grupy. A więc jeśli kiedyś będziemy szukali selekcjonera, bierzmy też pod uwagę jego umiejętność współpracy z dziennikarzami. Ten element często bywa niedoceniany.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s