Ligowa krucjata, odcinek 20

Święta, święta i po świętach. Niektórzy zadbali o to, żeby ich koledzy po fachu (czytaj boiskowi rywale) mieli udane święta, inni sprawili prezenty sami sobie, ale zdarzali się też tacy, którym jajko zaszkodziło, albo inni, którzy zasłużyli na obrzucenie zgniłymi jajami. Podsumowując, dzisiaj w krucjacie będzie trochę nastrojowo. Jednak, jak przystało na schemat cyklu, pewne kanony muszą być utrzymane. Jaj nie zabraknie.

Podbeskidzie – Korona

W ostatnich dniach niektórzy dziennikarze zaczęli mocno wpychać Macieja Korzyma do reprezentacji Polski.  Sam „Korzeń” nie lubi zbytnio zabierać głosu w mediach, ale szybko strzeloną bramką powiedział, że jest na to gotowy. Gorzej było z grą, bo tym razem jakoś nie przekonał swoją postawą, że może być silnym punktem drużyny Waldemara Fornalika. Czyżby myślami był już przy świątecznym jajku? Chyba święta udzieliły się całej drużynie, bo ta zamiast dążyć do zdobycia kolejnych bramek pozwoliła sobie strzelić bramkę na 1:1. Wielkanocna uprzejmość?

Swoją drogą, strzelcy obu bramek w tym spotkaniu, czyli Korzym i Demjan, liczą się poważnie w walce o koroną króla strzelców. Mają w tej chwili po osiem bramek na swoim koncie. A kiedyś taki Marek Koniarek czy Maciej Śliwowski strzelali po 25 goli w sezonie…

Górnik – Widzew

Wynik 3:1 zasłużony. Trzecie miejsce Górnika zasłużone. Status jednego z najlepszych środkowych pomocników ligi polskiej Aleksandra Kwieka zasłużony. Ligowy byt Widzewa – niezasłużony. Ale co tam, kto jest w tej lidze idealny niech pierwszy rzuci zgniłym jajkiem w widzewiaków.

W tym meczu potwierdziła się jeszcze jedna rzecz. Ireneusz Jeleń potwierdził tezę, że bramki strzela tylko od święta. Oby do majówki!

Śledź Oddech Futbolu na Facebooku

Piast – Jagiellonia

Piast w pucharach? Zejdźmy na ziemię. Gdyby to mogło być prawdą to gliwiczanie zrobiliby z białostoczan jajecznicę. Może i tak by się stało, gdyby nie wiecznie młody Tomasz Frankowski, który strzelił bramkę numer 167 w polskiej ekstraklasie. Szkoda tylko Darka Treli, jednego z najlepszych bramkarzy ligi, który ze względu na czerwoną kartkę nie przekona selekcjonera, że zasługuje na miejsce w kadrze bardziej niż Przemek Tytoń. A rzut karny? Nie, tego nie szkoda. Trzeba umieć wykorzystywać piłki meczowe, jeśli się tego nie robi, to nie ma co marzyć o pucharach. A gdyby mimo to Piastowi udało się wywalczyć promocję do euro pucharów to oznaczałoby, że ekstraklasa robi sobie z kibiców jaja.

Obserwuj autora tekstu na Twitterze: @GIgnatowski

GKS Bełchatów – Śląsk Wrocław

Mistrz Polski (to nie prima aprilis!) przyjechał do Bełchatowa, żeby… no właśnie. W zwycięstwo wrocławian nikt od początku nie wierzył. Drużynę Stanislava Levy’ego już przed meczem z czystym sumieniem można było obrzucać jajkami. Zgniłymi oczywiście. Ot tak, profilaktycznie.

A co z Bełchatowem? Do utrzymania jeszcze baaaardzo daleko, szczególnie, że już w następnej kolejce Kamil Kiereś będzie musiał się zmierzyć z drużyną, która ma pomysł na grę. Mowa o Koronie Kielce. Może pomysł Leszka Ojrzyńskiego nie jest zbyt wyszukany ale jest. To powinno wystarczyć na pierwszy puszczony gol Zubasa w lidze polskiej. W tej sytuacji jedynym ratunkiem dla bełchatowian może się okazać…

Polonia – Legia

Polonia Warszawa! Piłkarze tego klubu będą już tylko słabsi, bo według doniesień będą się odżywiali kanapką z chlebem. Chociaż za tydzień jadą do Łodzi, to może pewien życzliwy mieszkaniec tego miasta wskaże im miejsce gdzie rośnie szczaw. Sytuacja w klubie z ulicy Konwiktorskiej jest podobno tragiczna i nawet kibice nie są w stanie udawać, że wieżą w cokolwiek i zamiast kibicować zaczęli się awanturować na stadionie.

Są tacy, którzy mówią, że ten mecz był dobry, że stał na wysokim poziomie i można być zadowolonym z poziomy gry poszczególnych piłkarzy. Jednak tym ekspertom chyba zaszkodziło jajko, albo przekąskę popili nieodpowiednim trunkiem. Mecz był przeciętny, jak na derby Warszawy i pojedynek dwóch drużyn walczących o miejsce na podium był zdecydowanie poniżej oczekiwań.

Zagłębie – Ruch

Bez Pawłowskiego Zagłębie nie wygrywa. Wiemy o tym. Teraz miało być inaczej, bo Adrian Błąd zagrał naprawdę dobrze a przy tym też skutecznie. Wydawało się, że uda się zdobyć choćby jeden punkt, a tu w ostatniej minucie surprise! Smektała strzela gola i trzy punkty jadą do Chorzowa. Jak widać na jajku też można sobie połamać zęby.

Patrząc na to z innej perspektywy – dobrze, że Ruch wygrał. Piłkarze mieli okazje oddać hołd zmarłemu niedawno Jerzemu Wyrobkowi. Piękny gest „Niebiescy”, piękny gest.

Kojarzycie już nazwisko Starzyński? Zapamiętajcie je. Filip Starzyński gra od jakiegoś czasu w pierwszym składzie Ruchu. Nie gra może nadzwyczajnie, ale widać, że ma dużo swobody w poczynaniach ofensywnych. Jak nabierze więcej doświadczenia to pewnie będzie wyróżniającym się piłkarzem T-Mobile Ekstraklasy.

 Pogoń – Lech

Lech myślał, że jego świątecznym jajkiem będzie wygrana z Pogonią Szczecin, jednak „Portowcy” na boisku przypominali pustą wydmuszkę. Ale cóż, kto ostatni ten zjada skorupki.

Najlepszym obrazkiem tego spotkania była śnieżka rzucona w twarz Gergo Lovrencsisa. Oczywiście nie pochwalamy, ale skoro w lany poniedziałek był mróz, to w ruch poszły śnieżki. Ciekawe czy Węgier uszanuje polską tradycję. Prawdziwa zabawa byłaby wtedy, gdyby policja w ramach interwencji użyła armatek wodnych.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s