Kochani inaczej

– A kiedy przyjdzie na Ciebie czas, a przyjdzie czas na Ciebie, porwie Cię wtedy do góry tak, wysoko Cię uniesie, aż nagle możesz zacząć spadać w dół… – tak śpiewał zespół De Mono w piosence Kochać inaczej. Dziś kochany inaczej jest Franciszek Smuda, którego niecałe 20 lat temu porwało do góry. Jednak dziś, pomimo odwróconej miłości fanów futbolu, właściciel krakowskiej Wisły, Bogusław Cupiał, wciąż darzy byłego selekcjonera ogromną sympatią i podobno chce mu powierzyć opiekę nad klubem.

Tak, pamiętamy jak Smuda prowadził swoich żołnierzy do sukcesów w europejskich pucharach czy do tytułu mistrzowskiego w lidze polskiej, ale te wspomnienia giną we mgle, które spowiły kompromitujące wyniki na mistrzostwach Europy i z niemieckim Jahn Regensburg. Dlaczego właśnie on ma być lekarstwem na zło Wisły Kraków?

Tak, tutaj miały znaleźć się argumenty. Do głowy przychodzi jednak kilka miałkich stwierdzeń, jak na przykład – Żeby odbić się od dna trzeba go najpierw dosięgnąć, a Smuda gwarantuje nic innego jak dno i wodorosty. Albo to: – Wisła potrzebuje wstrząsu, a większego tąpnięcia niż zatrudnienie najbardziej nielubianego obecnie szkoleniowca w kraju to prawdziwe trzęsienie ziemi. Jest jeszcze kilka innych opcji, jak na przykład możliwość przekwalifikowania Daniela Sikorskiego na bocznego obrońcę. Chciałoby się krzyknąć w tym momencie – Alleluja! Ale przecież ten zabieg nie rozwiąże problemów w ofensywie krakowskiej drużyny.

Merytorycznych argumentów nie ma. Smuda to trener z dużymi osiągnięciami, ale to co najlepsze przytrafiło mu się dawano, dawno temu. W ostatnich latach zupełnie stracił kontakt z rzeczywistością, co było widać w wypowiedziach na konferencjach prasowych, czy w rozmowach z dziennikarzami. Poza tym, przy Smudzie zawsze było gorąco, a ostatnie konflikty z Borucem, Żewłakowem czy Peszką nie wróżą niczego dobrego. Wyobraźcie sobie Smudę i Małeckiego na treningu. Od razu nasuwa się widok wybitych zębów, zakrwawionych koszulek, urwanych jąder i języka przybitego gwoździem do ławki rezerwowych.

Jedyny plus w tym całym zamieszaniu będzie taki, że w końcu dziennikarze będą mieli pożywkę. Smuda co tydzień będzie dążył do zwycięstwa za wszelką cenę. Celem nie będzie jednak wynik na boisku tylko przebicie swojej najgłupszej wypowiedzi w życiu jeszcze bardziej absurdalnym stwierdzeniem. A więc to nie prawda, że my – dziennikarze – nie kochamy Smudy. Owszem, wątpimy w jego warsztat trenerski, ale lubimy go, a nawet kochamy, choć oczywiście nieco inaczej niż kocha się kobietę, czy lubi się wartościowego piłkarza. Po prostu kochamy te momenty, kiedy łapiemy się za brzuch i nie możemy się przestać śmiać.

A więc po co Cupiał miałby zatrudnić Smudę, który właśnie zepchnął w przepaść klub z Regensburga. Żeby sięgnąć szczytu absurdu? Żeby się pośmiać razem z dziennikarzami? A może Cupiał w końcu zrozumiał słowa piosenki „Kochać inaczej”, dotarło do niego, że  jego klub spada w dół i nagle zaczął darzyć swoją ukochaną Wisełkę taką samą miłością jak dziennikarze Franciszka Smudę. No cóż, kibice nie dadzą się oszukać, wiedzą doskonale, że refren piosenki zespołu De Mono kończy się słowami: – A to już nie to samo

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s