R. I. P. Polonia Warszawa

Polonia Warszawa. Klub założony w 1911 roku. Przez ponad sto lat przeszedł bardzo wiele. Przeżywał miłe chwile, dwukrotnie zostając mistrzem Polski, przeżywał też trudne, kiedy tułając się po niższych klasach rozgrywkowych. Jednak dziś wszystko wskazuje na to, że lada chwila będziemy jej śpiewać marsza żałobnego.

Co o sytuacji Polonii sądzą kibice? No cóż. Widać, że na meczach nie myślą już o grze.  (fot. Grzegorz Rutkowski / iGol.pl)

Był już w Polonii Józef Wojciechowski, którego posądzano o dywersje, chroniczny zanik mózgu, czy robiono celebrytę. Jego działalność w klubie z ulicy Konwiktorskiej była jednak pozytywna. JW wnosił tony szaleństwa do nieco stetryczałej ligi. Wyglądał on jak dziecko, któremu rodzice właśnie kupili klub piłkarski na urodziny. Jednak to dziecko było niegroźne. Szalone, ale nie niebezpieczne. Obecnie sytuacja ma się zupełnie inaczej.

Ireneusz Król jest znacznie mniej szalony, ale zdecydowanie bardziej niebezpieczny. A może jest i szalony i niebezpieczny? Kogo to obchodzi, bo już na pewno nie kibiców Polonii, którzy z przyjemnością wyobrażają sobie jak możny biznesmen podobnie jak ŁKS Łódź… pije herbatę z wody po pierogach (taki napis widnieje na jednym z murów w Łodzi). Jedyne co Król w tej chwili wnosi do ligi to pożałowania godna obłuda, na którą nikt nie daje się już nabrać. Nawet Piotr Stokowiec zmienił front i już nie karze swoich podopiecznych jeśli ci w mediach głośno mówią o zaległościach finansowych.

Sprawy finansowe są głównym tematem rozmów o Polonii Warszawa. Oczywiście piłkarze zarabiają dobrze i zazwyczaj brak jednej czy dwóch wypłat nie stanowi większego problemu, ale jeśli weźmiemy takiego Adama Pazio, który nie ma zbyt wysokiego kontraktu to rodzi się pewien problem. Zresztą człowiek planuje wydatki wedle swoich zarobów i nie ważne ile zarabia, umowa jest umową. Prawdą jest, że Król tych umów nie podpisywał, ale wiedział w co się pakuje, kiedy przejmował klub razem z jego zobowiązaniami.

Jedyne co Ireneusz Król ma pozytywnego to jego nowa ksywka. Od niedawna w gronie dziennikarzy jest on nazywany Panem „Robię Przelew”. Wszystko się zaczęło od informacji, jakie biznesmen podawał na temat przelewu, który właśnie wykonał na konta piłkarzy. Początkowo mieli oni zobaczyć pieniądze następnego dnia, potem mieli poczekać, bo przelew był robiony we Wiedniu, następnie była mowa o przelewie dla jednego zawodnika. Kto wie, może Król wciąż robi ten przelew. W końcu niektórzy starsi dżentelmeni do dziś mają problem z wejściem na swoje konto bankowe przez Internet, a co dopiero dokonać jakąś transakcję.

Wszystkie te działania doprowadziły do gorzkiego końca – Polonia Warszawa umiera. Nie, to nie tak, że jest w złej kondycji finansowej, to nie to, że są zaległości, nie ma już żadnej nadziei! Doszło nawet do tego, że Pan Prezes miał rzekomo zaproponować piłkarzom, żeby ci na własną rękę zorganizowali sobie wyjazd na mecz ekstraklasy! W takiej sytuacji jedyne co można napisać to R.I.P. Polonio Warszawa.

Czy tej sytuacji można było zapobiec? Tak! Można było oddać klub w ręce kibiców. Oni może nie uratowaliby ekstraklasy, ale pożegnaliby się z nią z honorem i mogliby walczyć o szybki powrót do elity. Teraz wszystko wskazuje na to, że „Czarne Koszule” będą bez licencji, a w związku z brakiem przelewu z Canal + (tam znacznie szybciej robią przelewy) bez środków do życia nawet na zapleczu ekstraklasy.

O tym, że tak się to wszystko zakończy świadczyła już przerwa zimowa. Która z poważnych firm oddaje najlepszych pracowników za darmo lub pół darmo? Taka, której celem jest wyciągnięcie jak największych pieniędzy z nieudanej inwestycji. Takie myślenie polega na sprzedaniu wszystkiego co się da, zanim wszystko co pozostało zabierze komornik. Dwaliszwili, Baszczyński, Cotra, Kokoszka, Teodorczyk, Cani, Brzyski, więcej sprzedać się nie dało, choć próbowano przecież zarobić jeszcze na Wszołku. Czy teraz pojęcie „Wszołkowanie” nie nabiera nieco innych kształtów?

Co do samego Króla, to nie wiem jakim jest człowiekiem, nie wiem jaki jest w biznesie, czy ma problemy finansowe, czy boryka się z innymi przeciwnościami losu. Jeżeli nie był w stanie sprostać wyzwaniu to nie powinien się go podejmować, albo we właściwym momencie mógł oddać klub w ręce kibiców. W sumie, może jeszcze to zrobić, zanim informacja o nieprzyznaniu licencji zostanie oficjalnie ogłoszona i zanim kibice podadzą do publicznej wiadomości informacje, które rzekomo posiadają. Cokolwiek się zdarzy, chyba nic nie uratuje już zasłużonego klubu. Czarna otchłań – takie są obecnie perspektywy warszawskiej Polonii.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s