Waldek – Faith No More

Przegraliśmy z Ukrainą, to fakt. Ale nie to nie wszystko, bowiem w piątek 11. października skończył się pewien etap − definitywnie umarła wiara w selekcjonera reprezentacji Polski. Jednym zdaniem: Faith No More. Jak by na potwierdzenie tej tezy w tekstach piosenek zespołu o takiej nazwie można znaleźć argumenty, które przemawiają przeciwko Fornalikowi. Mike Patton raczej nie myślał o piłce nożnej pisząc swoje teksty, ale dziś można je idealnie dopasować do sytuacji.

We care a lot − czyli brak odporności

To jest brudna robota, ale ktoś musi to zrobić!

Dziennikarze nie mają łatwego zadania. Kiedy chwalą to są źli, bo włażą w dupę piłkarzom. Kiedy krytykują to są jeszcze gorsi, bo chcą się wypromować dzięki nieustannej krytyce. Jednak – panowie piłkarze i trenerzy – krytyka należy do obowiązków dziennikarza o ile oczywiście jest to krytyka konstruktywna. Tak, to brudna robota, a my jesteśmy od tego, żeby ją wykonywać. Jeśli według naszego punktu widzenia coś jest czarne to przecież nie będziemy tłumaczyć opinii publicznej, że jest białe. To prawda, że punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, prawda, że dziennikarzy jest wielu i mogą oni mieć odmienny pogląd, jednak każdy ma prawo a nawet obowiązek, aby wyrazić swoje zdanie. Obrażanie się na dziennikarzy za wykonywanie swojej pracy jest więc zwykłą dziecinadą. Selekcjoner od początku nie bardzo to rozumiał.

Falling to pieces − czyli brak koncepcji

− Tam i z powrotem kołyszę się z wiatrem. Rezolucja wymyka się jeszcze raz. Przez moje palce, wraca do mojego serca. Gdzie to jest poza zasięgiem i nic nie widać. Czasami myślę że jestem niewidomy lub może po prostu sparaliżowany ponieważ akcja się komplikuje codziennie i kawałki mojej układanki kontynuują kruszenie na odległość. Ale wiem, jest obraz poniżej, niezdecydowanie zamgli moją wizję.

Wierzymy, że gdzieś na początku tej drogi była jakaś koncepcja w głowie selekcjonera. Gdyby było inaczej raczej Waldemar Fornalik nigdy nie otrzymałby posady selekcjonera reprezentacji Polski. Z czasem jednak ta wizja zaczęła się rozpadać na kawałki. Różne podszepty, które pogłębiały niezdecydowanie selekcjonera miały niszczycielski wpływ na jego posunięcia. Zamiast iść w jasno określonym kierunku selekcjoner zaczął kołysać się z wiatrem. Ze względu na brak koncepcji decyzje były często podejmowane na alibi. W ten sposób nie uda się zbudować niczego dobrego.

Midlife crisis − czyli brak konsekwencji

– Poczucie bezpieczeństwa jak pobrzękujące sakwy. Kryzys wieku średniego zasysa pomysłowość
z  samego korzenia drzewa rodowego…

A podejmowanie decyzji nie jest zadaniem łatwym. Kiedy coś wysysa z człowieka pomysłowość łatwo jest  zdać się na opinię kogoś innego. Dookoła  tyle różnych podpowiedzi, tyle potencjalnych rozwiązań, wskazówek mediów i podszeptów pseudo ekspertów, a przecież to nie oni ponosili odpowiedzialność. Może tak było bezpieczniej, iść za głosem opinii publicznej, ale w tej całej szopce zabrakło jednej rzeczy. Konsekwencja − to słowo, które na jakiś czas wypadło ze słownika selekcjonera.

Easy − czyli brak obserwacji

– Dlatego jestem spokojny, beztroski jak niedzielny poranek. Dlatego jestem na luzie, taaak, jestem wyluzowany jak niedzielny ranek.

Beztroska jest czasem nie do pokonania. Jest taka kusząca. No bo przecież po co jechać na mecz ligowy, w którym grają kandydaci do gry w reprezentacji Polski, na przykład na pozycję napastnika lub lewego obrońcy. Lepiej udać się na mecz polityków z dziennikarzami i beztrosko podziwiać popisy Ryszarda Kalisza i spółki. Przecież to takie kuszące…

Evidence − czyli brak reakcji na wydarzenia meczowe

Nic nie czułem, niczego nie miałem na myśli. Spojrzałem prosto w oczy i zeznałem: Nic nie czułem, nic nie miałem na myśli.

Jakby tak zebrać wszystkie dowody do kupy, do dojdziemy do wniosku, że nie mamy trenera. Ale mało tego! Zdjęcie z boiska Waldemara Soboty i zastąpienie go Pawłem Wszołkiem w meczu z Czarnogórą można potraktować jako sabotaż. Ciągłe wystawianie w składzie Sebastiana Boenischa może tłumaczyć jedynie obrotność menedżera tego piłkarza. Zupełnie jakby wszystko było robione bez wyobraźni, bez wizji, bez większego obrazu całości. Zupełnie jakby zmiany były robione na zasadzie wyliczanki, bo podejmując tą decyzje nie było żadnych przemyśleń, żadnego planu. A nawet jeśli przed meczem ten plan nakreślili podpowiadacze, to i tak wszystko rozsypywało się w trakcie meczu. Selekcjoner nie miał zdolności właściwego postrzegania rzeczywistości w trakcie meczu, w efekcie zamiast pomagać, często szkodził zmianami.

Ricochet  − czyli konferencje prasowe

– Bez powodu – bez wyjaśnienia – więc zagrajcie na skrzypcach. Zawsze jest zabawnie dopóki komuś nie stanie się krzywda. I wtedy można już tylko ryczeć ze śmiechu.

Człowiek, który ma pewne przekonania oraz ambicje powinien umieć bronić swoich racji. Tymczasem na przedmeczowych i pomeczowych konferencjach prasowych słyszymy wciąż tę samą starą śpiewkę. A przecież można w ten sposób zmotywować swoich podopiecznych lub zbudować dobrą atmosferę w mediach. Zamiast tego padają słowa, które nie mają większego znaczenia. Konferencje prasowe z Waldemarem Fornalikiem to zwykły Frazes-show. Teatr trwa tak długo aż komuś stanie się krzywda, a przecież to sam główny bohater jest narażony na wszelkie krzywdy.

The gentle art of making enemies − czyli samotność selekcjonera

− Jeśli teraz nie znajdziesz przyjaciela ktoś może znaleźć go w tobie więc naucz się subtelnej sztuki robienia sobie wrogów

Selekcjoner źle reagował na krytykę mediów i w efekcie co chwilę przysparzał sobie kolejnych wrogów. Doszło do tego, że przed spotkaniem z Ukrainą wiara w zwycięstwo, która była patriotycznym obowiązkiem, stała się synonimem naiwności. Nikt nie wspierał selekcjonera, pozostał sam na swoim posterunku, bez żadnego wsparcia. Jednak prawda jest taka, że długo na tą samotność pracował.

Chinese atithmetic/ Poker Face – czyli co się dzieje wokół mnie

Tak bardzo starałem się kontrolować, tak bardzo, bardzo chciałem ci uwierzyć, ale teraz żyję tylko po to by cie zwodzić.

I w efekcie już przed spotkaniem z Ukrainą selekcjoner zupełnie nie kontrolował tego, co się dzieje, choć wciąż zachowywał pokerową twarz. Powołania czterech piłkarzy, którzy wcześniej byli daleko poza kadrą tylko potwierdza wcześniejsze zarzuty. Wszystko wylazło na powierzchnię: brak koncepcji, konsekwencji, obserwacji i odporności na krytykę. Do tego czasu powinien być już zbudowany zespół, a tak naprawdę okazało się, że wszyscy byliśmy zwodzeni.

Ashes to ashes − czyli dla selekcjonera wszystko kończy się szczęśliwie

Rzucę Ci to wszystko w twarz uśmiechając się szeroko jak ocean i pomacham do ciebie ramionami jak góry

Teatr się kiedyś skończy, a wtedy główny bohater pomacha nam z uśmiechem na dowidzenia. Będzie się krzywił, bo przecież nie chciał opuszczać stołka. W końcu za same siedzenie na nim otrzymywał 150 tysięcy złotych miesięcznie. Ale czy tak naprawdę coś to zmienia? 18 miesięcy na stołku selekcjonerskim to 2 700 000 PLN (słownie dwa miliony siedemset tysięcy złotych). Po takiej wypłacie rzeczywiście można pomachać na dowidzenia z uśmiechem.

Waldek – Faith No More – Planeta Futbolu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s