Raport z K…

Opowiem wam pewną historię. Historię, która zdarzyła się naprawdę, choć nie przytoczę w tym miejscu żadnych nazwisk. Mało tego, pominę nawet nazwy klubów, bo ta historia mogła się zdarzyć gdziekolwiek. Miejsce jest nieważne, ważne jest to kto występuje w roli głównej, jak zawsze są dobre i złe charaktery. Jedni to kibice, drudzy to policja, tylko którzy są którzy?

ObrazekGrupka fanów przemierzyła niemal całą Polskę by obejrzeć na żywo jak radzą sobie na boisku ich pupile. Oczywiście wycieczka była wesoła, niewykluczone, że nie obyło się bez alkoholu, choć nie jest też powiedziane, że lał się on strumieniami i że alkomat wykazałby cokolwiek przy rutynowej kontroli. Czyli wycieczka jak każda inna, niczym nie odbiegała od tradycyjnych kibicowskich wyjazdów. Do czasu.

Początkowo wszystko przebiegało normalnie. Kibice wysiedli na dworcu i udali się w kierunku stadionu, który był oddalony o kilka kilometrów. Jak to zwykle przy takich przemarszach bywa, towarzyszyła im policja, która stała na straży porządku i bezpieczeństwa. Problem w tym, że tempo marszu kibiców nie odpowiadało standardom służb porządkowych. Zaczęły się więc pierwsze nieporozumienia, poganianie, zastraszanie, prowokowanie. Jeśli ktoś wie na czym polega psychologia tłumu to doskonale rozumie, że wszelkie przejawy zachowań prowokacyjnych w takich przypadkach muszą się skończyć źle. Tym razem tłum zachował jednak spokój, ale tylko dlatego, że ten tłum nie zdołał w porę zorientować się w sytuacji.  

Kilka osób miało wyjątkowego pecha, bowiem pewna grupka fanów oddaliła na zbyt dużą odległość od pozostałych. Może zrobili tak dlatego, że nie mogli już wdychać gazu, którym policja potraktowała tłum,  tego niewiadomo. Inna rzecz, że niektórzy wręcz uciekali, szukając pomocy lekarskiej, ale zamiast tego spotkali jedynie agresywnie nastawionych policjantów. Ci nie zastanawiając się długo sięgnęli po pałki i poczęstowali nimi jednego z fanów. Inny z kibiców włączył się do sytuacji, próbując zażegnać konflikt, ale skończyło się na tym, że sam został potraktowany policyjną pałką. Ów człowiek miał przy sobie bilety i pieniądze, które rozsypały się na ulicy. Policja oczywiście pomogła je zbierać, ale okazało się, że w trakcie całego zamieszania zginęła znaczna część pieniędzy.

W następstwie tych wydarzeń zatrzymano dziewięciu kibiców. Kilku z nich otrzymało już wyrok, a pozostali mogą jedynie mieć nadzieje na łagodny wymiar kary. Policja po raz kolejny zareagowała w porę i utemperowała agresywnych kibiców, którzy jak zwykle są źli, niebezpieczni i agresywnie nastawieni do wszystkiego co ich otacza. Przynajmniej takie były komunikaty.

I teraz pytanie – klucz: Co z tego? Nic! Tak, dobrze widzicie, to nic, że kibice którzy szli za wolno zostali spacyfikowani, nic że jednemu z nich zginęły pieniądze, nic, że kilku z nich poniesie odpowiedzialność karną. Żyjemy w kraju, w którym kibice są złem pod najczystszą postacią. Może dlatego, że są oni w stanie zjednoczyć się w newralgicznych momentach, co daje wręcz niewiarygodną siłę, będącą rzeczywistym niebezpieczeństwem dla… no właśnie, dla kogo? Czy to dlatego mamy taki a nie inny obraz kibiców w mediach? Dlatego w każdej stacji słyszeliśmy, że kibice Ruchu zaatakowali grzecznych meksykańskich marynarzy? Dlatego fani Śląska Wrocław zostali napiętnowani za swoje zachowanie w Hiszpanii?

Praca dziennikarza polega na przedstawieniu dwóch stron medalu, tak by osoba bezstronna mogła zająć stanowisko i jasno opowiedzieć się po którejś ze stron. Inne podejście do faktów jest niczym innym jak kreowaniem rzeczywistości. To dziwne, że użycie gazu przez służby porządkowe w przedziale pociągu, w którym wraz z kibicami przebywały kobiety i dzieci jest mniej ważne niż bójka kibiców z marynarzami.

A co by było, gdyby tłum zauważył jak potraktowano grupkę kibiców, którzy się na chwilę odłączyli. Czy by się biernie przyglądał? Czekał aż koledzy poniosą karę za swoje występki? Czy może ruszyłby na służby porządkowe nie bacząc na konsekwencje. Jaki wtedy byłby koniec tej opowieści? Większe media zapewne już wykreowałyby następujący wizerunek: Agresywni kibice podczas marszu na stadion zaatakowali służby porządkowe, demolując przy tym miasto. Szkody wyniosły kilka milionów złotych, kilku policjantów trafiło do szpitala. Takie formułki są już przygotowane i tylko czekają na moment, w którym zostaną użyte. Jeśli nie dziś, to jutro, jeśli nie jutro to za tydzień, albo podczas marszu niepodległości.

Na samym początku napisałem, że taka historia mogła zdarzyć się gdziekolwiek. To nie jest wyolbrzymienie, bo takie rzeczy dzieją się regularnie, lecz jakoś nie ma potrzeby, żeby je nagłaśniać. Nie zamierzam się temu przyglądać biernie, będę pisał o każdym wydarzeniu, o którym dowiem się z pierwszej ręki.  Fakty są takie jakie są, ich przeinaczenie, powiedzenie półprawdy, czy wykorzystanie niektórych prawd do stworzenia innego obrazu rzeczywistości są gwałtem na dziennikarstwie, także tym sportowym. A przecież to kibice zawsze i wszędzie są solą piłki nożnej.  No, może z wyjątkiem Polski.

Fot. Grzegorz Rutkowski, tekst opublikowany na portalu Futbolplanet – Planeta Futbolu

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s