Kibice vs reszta świata

Ostatnie mecze polskiej ekstraklasy budzą mieszane uczucia. Nie chodzi tu jednak o poziom, lecz o kibiców. Mecz Legii z Ruchem wyglądał jak sparing czwarto ligowych rezerw tych klubów, brak fanów spowodował, że spotkanie mistrza Polski z jednym z najbardziej utytułowanych klubów w historii polskiej piłki był zwyczajnie ponury. Podobnie jest w Bydgoszczy, gdzie policja walczy z kibicami na każdym kroku i na tą chwilę tę walkę wygrywa. Jednak kto tak naprawdę na tej walce traci?

 Obrazek

Problemem kibiców zająłem się już wcześniej, opisując wycieczkę fanów z Olsztyna do Katowic (dostępne tutaj). Kiedy Komenda Główna Policji wystosowała piękne pismo skierowane do PZPN-u, potraktowałem to jako żart, albo niepoważny wygłup osoby, która jest na niewłaściwym stanowisku. Przypomnijmy tę sprawę: Komenda Główna Policji wysłała pismo, w którym zwróciła się do PZPN o zakazanie wpuszczania kibiców gości na mecze ekstraklasy. Wspaniała zagrywka, którą mógłby popisać się jedynie sfrustrowany pokerzysta.  

Co to oznacza? Niewpuszczanie kibiców gości jest rozwiązaniem doraźnym, wycięciem problemu, a nie leczeniem jego przyczyn. To tak jak z drogami. Można rozwiązać problem nadmiernej szybkości polskich kierowców, na przykład zakazując wjazdu mieszkańcom województwa mazowieckiego do województwa podlaskiego. I wtedy część kierowców nie przekroczy prędkości, w związku z czym zmniejszy się ilość wypadków i ludzie będą bezpieczniejsi. Można? Można! Pójście na przysłowiową łatwiznę to przecież jedna ze sztandarowych cech Polaków.

Uderz w stół a nożyce się odezwą. Środowisko kibicowskie natychmiast powiedziało co myśli o tym posunięciu. Nie trzeba tłumaczyć, że pracownicy Komendy Głównej nie dostali w nagrodę paczki z pluszowym misiem oraz z dołączonym pączkiem, które tak uwielbiają służby mundurowe w Stanach Zjednoczonych. Raczej była to odpowiedź w stylu usuńcie tę część dróg, na których zdarzają się wypadki i wszyscy będą zadowoleni. Tyle, że wówczas dojechanie z Mazowsza na Podlasie byłoby właściwie niemożliwe.

W szklance wody powstała kolejna burza, kiedy głos zabrał świeżo upieczony minister sportu – Andrzej Biernat. Otóż następca ministry Muchy stanął po stronie policji. Powiedziałbym, że trochę boli, że władza zajmuje stanowisko, które szkodzi zwykłym ludziom, ale zwyczajnie się do tego przyzwyczaiłem. Powiem więc tylko tyle: Mucha miała swoją trzecią ligę hokeja i mecz o Superpuchar Polski, Biernat na dzień dobry zaliczył wtopę w kontaktach z kibicami. Bo przecież minister powinien potrafić prowadzić medialny dialog, prawda? Tymczasem nasz szef sportu potrafił powiedzieć tylko coś w stylu:  ­Ja i tak latam służbowymi helikopterami, więc wycinajcie nawet drogę między Poznaniem a Warszawą.

Na szczęście Zbigniew Boniek widzi problem inaczej i propozycję policji odrzucił. Widocznie prezes jest gotowy jeździć po tych drogach z dziurami wielkości lejów wulkanicznych, bo wie, że jeśli odpowiednio wcześnie je dostrzeże to będzie potrafił je ominąć. Brawo Panie Prezesie! To dobry znak, bo choć niektórzy uważają, że szef polskiego futbolu nie jest najlepszą osobą na stanowisko prezesa PZPN, to w tym przypadku udowodnił, że chce reagować na problem a nie wycinać kawałek chorej kończyny.

A co z policją i ministerstwem? No cóż, policja woli skupić się na rozdawaniu mandatów i reagowanie na domowe awantury, ale kiedy trzeba działać długofalowo i metodycznie, nie zajmuje się problemem lecz usiłuje burzyć wszystko co jest z nim związane. A minister? Człowiek, który żyje w innym świecie nie powinien mieszać się w sprawy przyziemne. I właśnie dlatego polityka nie powinna mieć nic wspólnego ze sportem. Niech sobie tam przestawiają pionki, niech grają w szachy o najwyższą stawkę, ale niech nie mieszają się w rzeczy, które są niezmącone ich brudnymi gierkami.

Teraz nadszedł czas odpowiedzieć na pytanie: kto traci na tej całej walce z kibicami? Odpowiedź brzmi: Polska piłka nożna. Bo przecież to kibice wydają pieniądze, to oni są największym potencjałem marketingowym, to wokół nich kręci się całe te zamieszanie. Kto z nimi walczy, niszczy polski sport. A przecież nasza piłka kopana i tak nie jest obecnie w najlepszej kondycji. Tak, wbijcie jej kolejną szpilkę, w końcu to jest teraz modne.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s