Warszawskie mity, czyli ile warta jest Legia?

Legia zwyciężyła w Lidze Europy. My, piłkoholicy cieszymy się z tego, ale wiemy doskonale, że jest to tylko radość chwilowa. Jednak to zwycięstwo nie może być klapką na oczach zarządu warszawskiej Legii. Mistrz Polski potrzebuje zmian i nie ma ani jednego argumentu, który przemawiałby za kontynuacją obecnej polityki klubowej. Uważacie, że jest inaczej? W takim razie obalmy kilka mitów.

Image

Fakt pierwszy: Legia jest zmęczona

W bieżącym sezonie warszawianie rozegrali jak do tej pory 33 mecze. Dla niektórych piłkarzy jest to ilość przyprawiająca o zawroty głowy i nudności. Nic dziwnego, że niektórzy zawodnicy są zwyczajnie przemęczeni i nie potrafią pokazać na boisku pełni swoich możliwości. Ale czy nie tego można było się spodziewać przed rozpoczęciem sezonu? Zresztą, jeśli spojrzymy na pierwsze mecze Legii to możemy dojść do wniosku, że większość z boiskowych gladiatorów odczuwała zmęczenie już w meczu z New Saints.

Fakt drugi: Legię prześladowały kontuzję

To akurat szczera prawda, bo jeśli policzymy ilu zawodników musiało pauzować w wyniku urazów czy chorób to tym razem nas, piłkoholików, dopadną zawroty głowy i nudności. Ale czy przypadkiem te kontuzje nie są wynikiem źle przepracowanego okresu przygotowawczego? Ktoś popełnił błąd, być może z braku doświadczenia, bo przecież jeszcze nigdy nie miał do czynienia z tak intensywnym sezonem. Jednak jeśli przyjrzymy sie uważnie, to zobaczymy, że urazy trafiały się od samego początku rozgrywek.

Fakt trzeci: Urban ma pomysł na Legię

Pojawiły się głosy, że trener Jan Urban to dobry fachowiec, który ma pomysł na Legię. Może i tak rzeczywiście jest, tylko ten pomysł wciąż nie został wcielony w życie. Legia nie ma stylu, trudno wskazać aspekt, w którym byłaby mocna i zdecydowanie nie jest drużyną, tylko zlepkiem indywidualności. Chyba, że w tym chaosie jest metoda, którą opracował trener.

Fakt czwarty: Legia stawia na młodzież

Mówi się, że Jan Urban daje szanse młodym. Spójrzmy: Jeśli zdrowie pozwala to w pierwszym składzie grywają Bereszyński, Furman, Żyro, Łukasik, Kosecki a swoje szanse dostali też Cichocki i Kopczyński. I wszystko jest w porządku, o ile pominiemy fakt, że żaden z tych zawodników nie ma mniej niż 21 lat. Młodszy jest jedynie Patryk Mikita, który zalicza głównie ogony, mimo faktu, iż napastnika w wysokiej formie piłkoholicy nie widzieli przy Łazienkowskiej od czasu hat-tricka Marka Saganowskiego, co miało miejsce 2. czerwca 2013 roku. Perełki z młodszych kategorii wiekowych tkwią w rezerwach, lub są wypożyczani na przykład do Podbeskidzia Bielsko-Biała. Jak to się ma do Wisły Kraków (Stolarski), Lecha Poznań (Linetty, Kownacki)?

Fakt piąty: Legia gra słabo, ale jest najlepsza w lidze

Piątym i chyba najważniejszym argumentem przemawiającym za kontynuowaniem obecnej polityki klubu, jest fakt, że Legia jest mistrzem Polski, sięgnęła po krajowy puchar i dodatkowo usadowiła się na pozycji lidera w bieżącym sezonie ekstraklasy. Jednak, żeby właściwie ocenić jej obecną sytuację trzeba spojrzeć na całą sprawę z kilku perspektyw. Po pierwsze – jak Legia grała rok temu a jak gra teraz. Po drugie jak prezentuje się na tle drużyn z ligi polskiej i jak wytrzymuje zderzenie z klubami spoza własnego podwórka. Po trzecie, jak Legia radzi sobie z rywalami grającymi agresywnie, a jak przeciwko drużynom, mającym zakodowane w głowie, że nic nie muszą. Punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia i jeśli siądziemy sobie w ciepełku i mamy widok wyłącznie na to co się dzieje obecnie w ekstraklasie to jest nieźle. W lidze, w której wszyscy pikują w dół jak słynny Austriak Felix Baumgartner, ten który spada najwolniej jest mistrzem sztuki latania. Tylko, że tak naprawdę finał tego lotu może być tylko jeden – zderzenie z ziemią jest nieuniknione.

Fakt szósty: Legia ma perspektywy

Legia ma kilku młodych piłkarzy, których można drogo sprzedać, a więc są ciekawe perspektywy. To mit, w który chyba już nikt nie wierzy. Młodych i utalentowanych to Legia miała kilka lat temu i na nich powinna budować drużynę, która mogłaby powalczyć o Ligę Mistrzów. Z Jędrzejczykiem, Borysiukiem, Rybusem i Wolskim, grającymi regularnie i rozwijającymi się harmonijnie szansa byłaby większa. Fakt, z tych pieniędzy Legia żyła, tak jak teraz przeżyje dzięki wysokiej kwocie transferowej za Dominika Furmana. Jednak sprowadzanie w ich miejsce przeciętnych obcokrajowców, którzy zarabiają krocie i raczej nie da się ich sprzedać za wyższą kwotę, jest gwałtem na zdrowym rozsądku. Lepszym rozwiązaniem od kupna Ojamy, Helio Pinto i Dossy Juniora byłaby inwestycja w grajka pokroju Ljuboi i postawienie na dwóch młodych i utalentowanych wychowanków. Ale do takich posunięć trzeba najpierw dorosnąć.

Tu potrzebna jest rewolucja

Obalenie powyższych argumentów nie było trudnym zadaniem, ale prawda jest taka, że łatwo też pisać: Zwolnijcie trenera, bo ten się nie nadaje. Zmiany, których potrzebuje Legia są znacznie większe niż tylko wymiana sternika. Tutaj trzeba zastrzyku świeżej krwi, która będzie się gotować jeśli zajdzie taka potrzeba. W miejsce odrabiających pańszczyznę najemników powinni przyjść ludzie, którzy oddadzą serce za klub i zarażą taką postawę młodych piłkarzy. Tak, tu potrzebna jest rewolucja, ale nie personalna, tylko charakterologiczna.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s