Polska – raj dla chupacabry

Chupacabra – legendarne amerykańskie zwierzę, którego istnienia nie udało się wiarygodnie potwierdzić. Ów stworzenie rzekomo napada na domowe zwierzęta i wysysa z nich krew. Niektóre legendy mówią, że przypomina ono kojota lub hienę, inne że bliżej mu do małego niedźwiedzia wyposażonego w kolce na grzbiecie. No cóż, gdyby to zwierzę było widziane w Polsce to zapewne porównano by je do niektórych polskich piłkarzy.

Obrazek

W Polsce jest wielu takich pseudograjków, których głównym celem jest wysysanie krwi z organizmu klubu sportowego. Kiedy raz dostali się do zespołu dzięki sprawności menedżera lub za pomocą pewnych układów, wysysali ile się dało. Raz udało się podpisać kontrakt, więc można pobierać pieniądze nie przejmując się zbytnio faktem za co są one pobierane. Tak, Polska to raj dla wszystkich piłkarskich chupacabrów i im podobnych i wiedzą o tym w wielu krajach w Europie i na świecie.

Chupacabry nikt jeszcze nie spotkał, więc nie wiadomo czy da się ją przegonić miotłą, czy może będzie trzeba użyć osinowego kołka. Jednak patrząc na ligę polską mamy pewne podejrzenia gdzie można takiego wysysacza znaleźć. Obieramy kierunek Kraków, bierzemy dla zabezpieczenia osinowy kołek i szukamy Fabiana Burdenskiego. Jak ten chłopak dostał się do Wisły? W mediach aż huczało, że chodzi o jakieś układy i układziki, ale to nic, piłkarz miał okazję udowodnić, że nie jest postacią przypadkową. Jednak jego występy w rezerwach były tak żałosne, że nawet tam pokazano mu miejsce na trybunach. Pokazano by zapewne drzwi, ale przecież wiąże go z klubem umowa. Na szczęście jego kontrakt kończy się w czerwcu 2014 roku, więc do tej pory nie powinien wyssać zbyt dużo z klubowej kasy „Białej Gwiazdy”.

Kraków w ogóle jakoś przyciąga chupacabry. W minionym roku głośno było o Sorinie Oproiescu, który zmontował jakiś film na You Tube i dzięki temu dostał się na testy do klubu z ulicy Reymonta. Nikt by nawet nie zauważył, że jego celem jest podstępne przyssanie się do klubowego krwiobiegu, gdyby media nie odkryły, że coś z tym grajkiem jest nie tak.

Chupacabry upodobały sobie także Zabrze. Tutaj swojego czasu klubową kasę z powodzeniem drenowali Paweł Strąk i Damian Gorawski. Pierwszy miał sporą nadwagę i wyglądał jakby wessał już trochę za dużo, drugi nie nadawał się już nawet do biegania, ale nie przeszkodziło to w podpisaniu wysokiego kontraktu. Pozbycie się tej dwójki nie było łatwe, ale po kilku latach w końcu się to udało. Szkoda, że ci dwaj nie podeszli do sprawy jak Konrad Gołoś, który co prawda podpisał kontrakt, ale po chwili zrezygnował, bo stwierdził, że zdrowie nie pozwala mu na pokazanie pełni swoich możliwości. Konradowi należy się za to szacunek.

Takich wysysaczy można znaleźć niemal w każdym klubie, choć łatwo pomylić krwiopijcę ze zwykłym piłkarzem, któremu zabrakło szczęścia lub przychylności pewnych ludzi. Tak może być na przykład z Andrzejem Niedzielanem (może ale nie musi), który nie gra w Ruchu Chorzów, ale wciąż utrzymuje doskonałą sylwetkę, czy z Marcinem Kikutem, który również w Chorzowie miał pod górkę. W Polonii Warszawa postanowiono nawet utworzyć Klub Kokosa na cześć odkrycia człowieka, którego prezes uważał za krwiopijce, ale w jego przypadku nawet kura, która zniosła złote jajo o dziesięć minut za późno jest darmozjadem. W Legii klasycznym przykładem pobieraczy pensji byli Suler czy Antolović, Lech Poznań długo ponosił konsekwencje transferów Harisa Handzicia i Gordana Golika, którzy de facto nie byli nikomu potrzebni. No cóż, widocznie taką chupacabrę łatwo znaleźć kiedy na siłę chce się uszczęśliwić trenera i sprowadzić mu zawodnika, którego niekoniecznie potrzebuje.

Zimowa karuzela transferowa powoli się rozkręca i bardzo łatwo by wrzuciła ona przypadkiem do klubu kogoś, kto za piłkarza tylko się podaje. W dzisiejszych czasach niby obserwuje się piłkarza, ale dla niektórych ciepłe słówko menedżera czy płyta dvd jest wystarczająca, by położyć na stole wysoki i długotrwały kontrakt. No cóż, skoro tak to widocznie ci fachowcy zasługują na pasożyta w postaci chupacabry.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s