Oddech Mundialu: Faworyci do inspekcji

Ilu ekspertów, tyle opinii, ale jedno zawsze się zgadza – jako głównych faworytów wszyscy wskazują te same drużyny. Brazylia, Niemcy, Hiszpania, Argentyna a niektórzy dodają także Włochów i Anglików oraz ostatnio Francuzów – to oni znaleźli się w wąskim gronie kandydatów do miana najlepszej drużyny świata. Sprawdźmy zatem czego możemy się po nich spodziewać i czy eksperci przypadkiem nie zapominają o kimś jeszcze.

Obrazek

Na początek trzeba się pochylić nad zasadnością obecności w tym gronie Anglii i Włoch. Obie ekipy zmierzą się ze sobą już w fazie grupowej i niewykluczone, że dla jednej z nich mundialowa przygoda zakończy się na tym etapie, bowiem w tej grupie jest jeszcze Urugwaj. Dodatkowo Włosi stracili swojego kapitana, Riccardo Montolivo, który złamał nogę. Wymowny jest też fakt, że „Squadra Azzurra” nie odniosła zwycięstwa od siedmiu spotkań! W tym czasie trafiły się remisy z Danią, Niemcami, Nigerią, Irlandią oraz Armenią, a także porażka z Hiszpanią. Mało tego, podopieczni Cesare Prandelliego nie zdołali pokonać słabiutkiej drużyny z Luksemburga! Po takim wyniku nawet najbardziej niepoprawni optymiści nie wierzą w sukces Włochów. Bukmacherzy również nie wierzą w ekipę Italii, bowiem aktualny kurs wynosi 21.00.

− Włochów nie traktuje się jako głównego kandydata do zwycięstwa. Zawsze wydaje się. że są mocniejsze zespoły, ale jakoś dochodzą daleko i odgrywają bardzo ważną rolę w turniejach. Jestem przekonany o tym, że teraz namieszają. − mówił Christian Brocchi w rozmowie z Przeglądem Sportowym.

Notowania Anglików stoją jeszcze niżej – 28.00, ale nad tym zespołem trzeba się pochylić trochę bardziej. Roy Hodgson powołał pięciu piłkarzy Liverpoolu i postawienie na zgrany zespół może przynieść nadspodziewanie dobre efekty. W meczu towarzyskim z Peru cała piątka pojawiła się na boisku. Gerrard, Henderson, Johnson i Sturridge zagrali od początku, a Sterling wszedł na boisko w drugiej połowie. Efekt – bramka Sturridge’a, asysta Johnsona i wynik 3:0. W meczu z Danią od początku zagrała cała piątka i Anglicy zwyciężyli 1:0 po golu Sturridge’a. Biorąc pod uwagę zmęczenie sezonem, a także brak czasu na zgranie drużyny, zabieg Hodgsona może okazać się strzałem w dziesiątkę, albo przynajmniej w jej okolice. W tym przypadku można nieco zbagatelizować remisy z Ekwadorem i Hondurasem, ponieważ Anglia z każdym kolejnym meczem powinna się rozkręcać i w porównaniu ze zmęczonymi rywalami powinna mieć duży argument jakim jest gra na pamięć. Mimo wszystko ewentualny sukces Anglików byłby rozpatrwany w kategorii dużej niespodzianki.

− Na Wyspach wszyscy czekają na wielki sukces, bowiem na poziomie reprezentacyjnym dawno żadnych sukcesów nie było. Anglicy mogą szukać różnych sposobów, ale wydaje mi się, że nie mają takiego potencjału by wylądować choćby w strefie medalowej. − typuje były piłkarz Amiki Wronki czy Śląska Wrocław, Remigiusz Sobociński.

A jak to jest z Francuzami? Po wysokim zwycięstwie w meczu towarzyskim z Jamajką pojawiły się opinie, że ta drużyna może wygrać Mundial. Czy są ku temu podstawy? Przygotowania „Trójkolorowych” rzeczywiście idą wyśmienicie, a dobre wyniki w ostatnich sprawdzianach budują pozytywną atmosferę. Dodatkowo warto zwrócić uwagę na fakt, że podopieczni Didiera Deschampesa mają jeden z najlepszych duetów na środku obrony: Raphaela Varane’a i Mamadou Sakho. Obaj są młodzi i jeszcze trochę niedoceniani, ale po tym Mundialu mogą być stawiani na równi z Sergio Ramosem czy Thiago Silvą. Francja będzie niebezpieczna, ale w decydującym momencie może jej zabraknąć błysku geniuszu, który gwarantował kontuzjowany Franck Ribery. Bukmacherzy nie wierzą w Francuzów, kurs wynosi 25.00.

− Francja może zajść daleko. Czarne owce w stylu Nasriego zostały wyeliminowane i utworzył się mocny kolektyw. Podstawą są zawodnicy, którzy mają za sobą udane sezony jak Benzema czy Giroud i to może sprawić, że Francja będzie się liczyć w walce o wygranie Mundialu − powiedział były zawodnik francuskiego Auxerre, Arkadiusz Ryś.

Reprezentacja Hiszpanii jako obrońca tytułu należy do grona głównych faworytów, ale są tacy, co uważają, że nie wygra ona grupy i w 1/8 zakończy swój udział w Mundialu, przegrywając z Brazylią. Bohaterowie są zmęczeni, wręcz wypaleni – to argument, który przemawia za zakończeniem passy sukcesów reprezentacji Hiszpanii. To fakt, ta passa sukcesów musi się kiedyś skończyć i jeśli Hiszpanie nie zagrają jak prawdziwy drapieżnik przeciwko Chilijczykom to nie zajmą pierwszego miejsca w grupie a ich dalsza droga będzie wyjątkowo kręta i wyboista. Właśnie dlatego Hiszpanom tak potrzebny jest Diego Costa. Ten zawodnik wnosi do drużyny pewną wartość, bowiem kogo jeśli nie jego można nazwać futbolowym drapieżnikiem. To on może wnieść do drużyny niezbędną pasję. Zdaniem bukmacherów to może się udać, ponieważ kurs na triumf Hiszpanii wynosi 7.00. Eksperci mają raczej odmienne zdanie.

− Hiszpania nie będzie mistrzem świata choćby z tego powodu, ze nikt z Europy nie wygrał jeszcze mistrzostw świata w Ameryce Południowej i to sie nie zmieni, bo wygra je najpewniej Brazylia. Hiszpanie mogą sobie mówić, ze wciąż są głodni sukcesów ale „piłkarskiego żołądka” nie oszukają. Nie są głodni, a poza tym są wyczerpani bardzo długim sezonem w piekielnie ciężkiej lidze. − uważa dziennikarz Super Expressu, Piotr Koźmiński.

Możemy sobie typować, przewidywać, organizować walki ślimaków – wróżbitów, ale pewne stare porzekadło mówi, że i tak zawsze wygrywają Niemcy. Tyle, że właśnie nie wygrywają. Niemcy są jedną z najlepszych drużyn narodowych w ostatnich latach, a mimo tego nie wygrali niczego od 1996 roku. Czy tym razem będzie inaczej? Wypadnięcie z kadry Marco Reusa mocno skomplikowało zadanie ekipie Joachima Loewa. Wcześniej wszystko wydawało się iść zgodnie z planem. Zwycięstwa z Anglią i Chile, remis z Włochami, ale przed samym Mundialem trafił się zaskakujący remis z Kamerunem. Czyżby niemiecka maszyna miała jakąś awarię? W przypadku ofensywy raczej nie będzie problemów z częściami zamiennymi, ale tryby defensywne mogą się czasami nie zazębiać o czym świadczą dwa stracone gole nie tylko z Kamerunem ale też z Ekwadorem, trzy ze Szwecją i Paragwajem oraz cztery z USA w 2013 roku.

− Strata Reusa na pewno zaboli Niemców. Wątpię, czy będą w stanie go zastąpić, ale nawet przy takim osłabieniu w półfinale powinni się znaleźć. − tak typuje Tomasz Hajto w felietonie dla Przeglądu Sportowego.

Niezwykle wysoko stoją notowania Argentyny. Bukmacherzy stawiają w roli jednego z dwóch głównych faworytów, obecny kurs wynosi 5.00. Skąd taka wiara w Albicelestes? Przecież obrona tej drużyny jest dziurawa jak ser szwajcarski. Jednak patrząc na mecze towarzyskie dojdziemy do wniosku, że ta drużyna nie straciła gola od 491 minut. Zauważymy też, że Alejandro Sabella ma gotowe rozwiązania personalne i taktyczne, które zdążył przećwiczyć w przedmundialowych sparingach, a ofensywa z Messim i Aguero może rozbroić każdą defensywę. Czyżby więc Brazylijczycy znów mieli cierpieć jak w 1950 roku?

− Alejandro Sabella stworzył zespół zrównoważony, co było widać w eliminacjach, które w Ameryce Południowej są trudniejsze od tych w Europie – gra się więcej spotkań z trudniejszymi przeciwnikami. Dlatego Latynosom łatwiej jest znaleźć taktykę, która działa przeciwko najlepszym… Argentyńczycy przez cztery lata mieli więcej poważnych sprawdzianów i poznali więcej odpowiedzi. − mówił angielski dziennikarz Jonathan Wilson w rozmowie z Michałem Zachodnym (wywiad ukazał się w książce „Kopalnia – Sztuka futbolu”.

Brazylia jest głównym faworytem – to oczywiste. Jest gospodarzem, ma zawodników światowej klasy, ma silny zespół. Wobec napiętej sytuacji w kraju wydaje się, że ta drużyna musi osiągnąć sukces, bo inaczej w tym kraju może zrobić się naprawdę gorąco. I tu jest pewien problem. Brazylia radzi sobie świetnie, kiedy wygrywa, lecz czy po ewentualnej stracie gola będzie na tyle chłodna, by dalej grać z konsekwencją i wyrachowaniem, które są niezbędne do osiągnięcia sukcesu? W meczach towarzyskich Canarinhos spisują się wyśmienicie, ale mecze z Zambią, Panamą, RPA czy Hondurasem nie były zapewne wiarygodnym egzaminem. Jednak wobec trudnej sytuacji w kraju i ciążących na piłkarzach oczekiwaniach, może się okazać, że ściany będą gospodarzom pomagać nieco bardziej niż zwykle.

− Brazylijczycy grają u siebie, doskonale znają klimat, nie mogą wyrzuć z pamięci finału z 1950 roku no i przede wszystkim mają świetny zespół. Każdy z zawodników, którzy znaleźli się w kadrze ma wielki potencjał. Wszystko przemawia za nimi. Pamiętajmy też, że gospodarzom często pomagają ściany. − uwaza były piłkarz Legii Warszawa, Marcin Mięciel.

Podsumowując, mamy dwóch głównych faworytów w postaci Brazylii i Argentyny. W grze będą liczyć się również Niemcy i Francuzi, a Anglicy i Hiszpzanie potrzebują jakiegoś sposobu, by utorować sobie drogę do finału. Włosi wydają się być najsłabsi z tego grona, ale ich nigdy nie można skreślać. Jednak czy to już wszyscy faworyci? Czy o kimś nie zapomnieliśmy? A może świat zachwyci jakiś „Czarny Koń”? O tym w jutrzejszym odcinku „Oddechu Mundialu”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s